ŚLAD. KAŻDY KROK ZOSTAWIA ŚLAD. 
 
.... Ślad - Słownik języka polskiego w długiej definicji śladu podaje, że jest to odcisk czegoś, znak odciśnięty, np. nóg; trop; pozostałości po czymś, resztki, znaki świadczące o tym, że coś istniało, działo się odbywało się gdzieś. W dochodzeniach detektywistycznych i archeologicznych ważny bywa ślad w kolejnym znaczeniu - jako znikoma ilość czegoś. Ze śladem wiąże się wiele przysłów i powiedzeń. Ślad to też jednostka miary powierzchni i pojecie z algebry liniowej. Wyruszając w trasę ustawiamy GPS-a - łapiemy ślad. Mówi się też o śladach, które pozostają w sercach.
 
 
..
Do napisania tego artykułu zainspirował nas fakt odkrycia odcisku dna wiadra, a przy nim śladów butów odciśniętych na zaprawie murarskiej wylanej na sklepieniu piwnicy z początku XVII wieku. Budynek wzniesiono dla sióstr klarysek na Gdańskim Przedmieściu w Bydgoszczy w latach 1616-1618. Oczywiście później był wielokrotnie przebudowywany i zmieniały się jego funkcje. Obecnie jest to jeden z gmachów bydgoskiego muzeum. Nowe czasy, nowe potrzeby i zły stan techniczny wymusiły remont i rozbudowę obiektu. Przy tych pracach odkryto m.in. malowidła naścienne w siedemnastowiecznym refektarzu, ślady dawnej przebudowy i zmiany funkcji, pamiątki z czasów kiedy obiekt pełnił funkcję szpitala miejskiego. Z kilku emocjonujących momentów zaistniałych w trakcie prowadzonych prac na uwagę zasługuje również ten, kiedy to przy oczyszczaniu górnej powierzchni sklepienia piwnic naszym oczom ukazały się ślady pozostawione przez człowieka w 1616 roku. Od razu na myśl nasunęły się słowa biskupa Jana Chrapka "Idź przez życie tak, aby ślady Twoich stóp przetrwały cię". Owszem, o inny wymiar śladów tutaj chodzi, ale pierwsza myśl właśnie kierowała się na tę sentencję. "Ślad" - to nagroda dziennikarska upamiętniający biskupa J. Chrapka. Główną jej ideą jest przybliżanie i promowanie osób, których działalność przyczyniła się w "sposób wybitny do budowania kultury prawdy, porozumienia i dialogu". Nagroda honoruje profesjonalizm pracy, a także postawę życiową, jakiej wzorem był bp Chrapek - "budowniczy mostów między ludźmi". Budowniczy klasztoru zostawił materialne ślady stóp (a właściwie butów), które przetrwały ponad 400 lat i zapewne przetrwają jeszcze kilkaset kolejnych.
  
Wprawdzie archeolog odtwarza historie pojedynczych osób jak i historie społeczeństw przez pryzmat materialnych pozostałości, jednak w takich momentach nasze myśli zdominowane są przez pytania, w których materialny aspekt przesuwa się na drugi plan. Zastanawiamy się bowiem kim był człowiek, którego ślady odkryto, jak i o czym myślał, jak postrzegał otaczający go świat, jakie przenikały go myśli o minionych pokoleniach, co czuł wznosząc, może już kolejny, obiekt na chwałę bożą. Oczywiście nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć nawet na część z tych pytań. Warto jednak przybliżyć kilka zagadnień związanych z wymową tego znaleziska, a także z problematyką człowieka, który zostawił intrygujące nas odciski butów, oraz czasami w których przyszło mu żyć.
  
W myślach przesuwają się nam niektóre momenty z historii obuwia, która może sięgać kilkudziesięciu tysięcy lat. Ochrona stopy - buty to jeden z najwcześniejszych wynalazków jakie towarzyszą człowiekowi przez dzieje. Oczywiście zmieniały się materiały, z których wykonywano obuwie. Zmieniały się formy, a raczej typy butów, co przez całe tysiąclecia dyktowane było raczej funkcjami praktycznymi, a dopiero od średniowiecza także modą. Jakie buty noszono w epoce kamienia (około 5 tys. lat temu) wiemy po analizie stroju Ötziego - Człowieka Lodu, znalezionego w 1991 roku w Alpach. Rzeźby, rysunki, zapiski i odkrycia materialnych pozostałości butów mówią nam o sposobie ochrony stóp przez starożytnych Egipcjan, Greków, Rzymian i inne ludy. Fason butów chińskiej armii w III wieku poznajemy na przykładzie Terakotowej Armii z III w. p.n.e. Ponad 8 tys. figur to znakomite źródło do studiów nad pradziejową sztuką, uzbrojeniem, strojem, w tym także obuwiem. Wiemy zatem, że w różnych miejscach i czasach noszono sandały, buty z krótkimi i długimi cholewami, bardziej ozdobne niż praktyczne pantofle. Do ich wykonania używano dostępnych materiałów, takich jak: skóra, drewno, trawa, papirus, liście palmowe. 
  
W wielu przypadkach kształt, sposób wykonania i wykończenia obuwia wskazywały na status społeczny ich właściciela. Do sandałów także skarpety musiały być wykonane w odpowiednim fasonie. Niekiedy przednia część skarpety była dwudzielna aby rzemień do ich przywiązania do stopy wyprowadzany z podeszwy przeprowadzić swobodnie pomiędzy paluchem i małymi palcami. Noszone w epoce brązu przez Babilończyków mokasyny okazały się ponadczasowym fasonem i nie wyszły z użycia przez ponad 3500 lat.

Pod koniec XIV wieku zrodziła się moda na buty z długimi noskami. Szlachetnie urodzeni mieli prawo do butów z dłuższymi noskami, nawet powyżej 50 cm. W Europie zwano je "a la Poulaine", tzn. z Polski, bądź "cracoves", co miało oznaczać, że pochodzą z Krakowa.  O niepraktyczności owego modowego dziwactwa przekonali się krzyżowcy, którym przyszło walczyć z Turkami pod Nikopolis w 1396 roku. Walczyć w nich było bardzo trudno, a uciekać jeszcze trudniej, czego doświadczyli na polu bitwy lecz wielu z nich nie wyraziło krytycznych uwag, gdyż dążenie za modą przepłaciło życiem. 

Buty i ich pozostałości, oraz ścinki skór z warsztatów szewskich na terenie ziem polskich odkrywane są dość często na średniowiecznych stanowiskach archeologicznych. W miejscach późnośredniowiecznego i nowożytnego osadnictwa są to znaleziska powszechne, chociaż wyroby szewskie nie należały do tanich. Zabytkowe buty można oglądać w wielu muzeach. W ostatnich latach dużym zainteresowaniem cieszyła się wystawa historycznego obuwia "Każdy krok zostawia ślad", przygotowana przez Muzeum Archeologiczne w Gdańsku. W Polsce pokaźny zbiór butów prezentuje Muzeum Czartoryskich w Krakowie, natomiast w Toronto w Muzeum Bata znajduje się kolekcja należąca do największych na świecie.

Kto uszył buty, których ślady trwają przez wieki? 
  
Buty wykonywali szewcy, którzy byli zrzeszeni w organizacji cechowej, która kierowała się swoimi normami. I tak w Bydgoszczy zgodnie z przyjętymi statutami mistrz szewski mógł zatrudniać dwóch czeladników i jednego ucznia. Raz na rok dwóch wyznaczonych braci cechowych kontrolowało jakość wyrobów u każdego szewca. Jeżeli towar nie spełniał wysokich norm jakości, to był konfiskowany. Następnie, po jego wyprzedaży, pieniądze dzielono na trzy części. Jedną przeznaczano na utrzymanie szpitala, drugą częścią zasilano kasę cechową, a trzecią przekazywano właścicielowi skonfiskowanego towaru. Statuty bractw przewidywały też kary za różne uchybienia. Pieniądze bractwa cechowego wydawano na potrzeby cechu, cele publiczne, a gdy zachorował uczeń lub czeladnik to ze skrzynki brackiej finansowano ich leczenie. Gdy uczeń zostawał czeladnikiem musiał wyprawić dla towarzyszy ucztę w gospodzie. Zasady zachowania i powinności wynikały z określonych zapisów statutowych. 
  
Dotychczas odkryte w Bydgoszczy buty nie wykazują dużego zróżnicowania stylistycznego. Składały się z dwóch zasadniczych części. Do części spodniej - podeszwy, przyszywano część wierzchnią - przyszwę, którą wykonywano z jednego lub dwóch kawałków skóry. Nielicznie wystąpiły wyroby skórzane ze zdobieniem. 
  
Nie wiemy dlaczego człowieka dbającego bardziej o sprawy innych niż swoje powiązano z zawodem szewca - "Szewc bez butów chodzi". Ze statutu bowiem wynikało, że nawet uczeń w warsztacie nie mógł siedzieć boso. Również na ulicy musiał wyglądać schludnie. Przysłowie "Klnie jak szewc", też nie zawsze oddawało stan faktyczny bowiem nie każdy szewc przeklinał, a obowiązek dbałości o język wpisany był w kodeks. Wykonawcą intrygujących nas butów był zapewne dobrze urodzony, rzetelny fachowiec o nieposzlakowanej opinii. 

Kim był bydgoszczanin który zostawił ślady?
  
Lista jest dość krótka. Na luźnej jeszcze zaprawie ślady wiadra i butów mógł zostawić tylko ktoś, kto był bezpośrednio związany z budową: mistrz murarski, czeladnik lub uczeń. Nawet przygotowujący zaprawę wapniarz (cementarius) nie powinien się był tu kręcić. Cech murarzy w każdym mieście odgrywał ważną rolę. Aby zostać mistrzem trzeba było być człowiekiem majętnym, posiadać odpowiednią nieruchomość, być osobą "prawego pochodzenia", czyli wywodzić się z legalnego związku małżeńskiego. Droga do zdobycia tytułu mistrza trwała zwykle kilka lat. Najpierw trzeba było zostać uczniem i spełnić wymagane warunki, w tym ponieść koszty wpisowego, płacić mistrzowi za naukę, pomagać w pracach domowych, podczas uroczystości usługiwać starszym. Następnie, przez rok pracować w charakterze czeladnika u swojego mistrza lub w innym mieście. Po wymaganym okresie pracy dostawał "list wyuczenia" potwierdzający umiejętność wykonywania zawodu. Wtedy wykonywał "majstersztyk" - pracę mistrzowską, którą musieli ocenić i odebrać cechmistrzowie. Nowo nabyta godność majstra musiała być okupiona wyprawieniem uroczystej kolacji dla cechowych współbraci. Ten tytuł upoważniał do brania udziału w uroczystościach miejskich, dawał prawo do przynależności do bractw religijnych lub do bractwa kurkowego, mógł pełnić różne funkcje społeczne i we władzach miasta. 

Warto pamietać, że "każdy krok zostawia ślad".
 

Jolanta Szałkowska-Łoś i Józef Łoś
 
 
... Józef Łoś
 

ARCHIWUM FELIETONÓW

............................ Na ilustracji: Para butów namalowana przez Vincenta van Gogha, 1886. 

POLEĆ TEN ARTYKUŁ ZNAJOMYM Z FACEBOOKA

.. .....................................
.. ...........................................................................................


 

 


BIULETYN POLONIJNY, Postal Box 13, Montreal, Qc H3X 3T3, Canada; Tel: (514) 336-8383 fax: (514) 336-7636, 
Miesięcznik rozprowadzany bezpłatnie wśród Polonii zamieszkującej obszar Montrealu i Ottawy. Wszelkie prawa zastrzeżone.