| Na półce z książkami | Najlepsze witaminy... | Młyn w piekarni | Impresje muzyczne | Archiwum
Ekran i Czas

Dzisiejszy felieton zapoczątkuje zmianę z tematyki głównie kinowej na rzecz szerszego opisu wydarzeń dotyczących życia w kraju jakim jest współczesna Polska. Myślę że Polonii montrealskiej przyda się taka osobista "wtyczka" w różnorakie sprawy krajowe oraz szersze, acz z tutejszej perspektywy. Jak wielu twierdzi od lat - świat się zmniejszył. Komunikacja fizyczna i wirtualna pozwala na szybki (i względnie tani) kontakt z każdym prawie miejscem na naszym globie gdzie są jacyś ludzie (Antarktyda opiera się dzielnie inwazji MacDonald's-ów oraz Starbucks-ów, z wiadomych powodów). Mimo tego, coraz jaśniej rysują się różnice pomiędzy wszystkimi grupami - narodowymi, kulturowymi, etnicznymi, no i religijnymi. Rzeczy wyglądają inaczej z perspektywy oraz środowiska amerykańsko-montrealskiego a inaczej z centrum Europy. Inne sprawy są ważne w różnych miejscach. A różne media donoszą inaczej o tych samych sprawach, i to co frapuje w Montrealu, nikogo nie obchodzi w Warszawie, i na odwrót. Świat może się zmniejszył, ale potrzeba obiektywnego przedstawienia problemów i wydarzeń naszej pstrokatej - globalnej cywilizacji nabrała nowego znaczenia. 
Zacząłem myśleć o takim zwrocie tematycznym po katastrofie Smoleńskiej. Napisałem wtedy o tej tragedii, o wrażeniach "z ulicy" i "z duszy" jakie wywołało we mnie i w wielu ludziach to narodowe nieszczęście. Wydało mi się wtedy trywialne i niestosowne napisanie o filmach, i myślę że po wielu latach donoszenia wam o kinie i jego sprawach, czas nadszedł na pewną zmianę - dla mnie, jak i dla Was, drodzy czytelnicy. Nie zamierzam zupełnie ignorować X-tej Muzy, i gdy będę mógł się podzielić czymś naprawdę interesującym, to na pewno - jak na końcu tego artykułu, sobie pofolguję.  

Tak więc zacznę, jak każdą towarzyską rozmowę, od warunków pogodowych. Jak wiadomo, w Polsce i okolicznej Europie znów potężne powodzie. Świetny tytuł jednego z artykułów w prasie - "Potop!". Niestety ludziom dotkniętym powodziom do śmiechu nie jest. Tysiące gospodarstw i pól zalanych jak nigdy przedtem. Na światło dzienne wyszły problemy z zabezpieczeniami anty-powodziowymi. Ruszyły akcje charytatywne na rzecz poszkodowanych i tysiące ochotników i zawodowców nieprzerwanie pomaga ofiarom powodzi. Rząd uruchomił fundusze pomocy powodzianom, a czerwcowe wybory prezydenckie zeszły na drugi plan. Po katastrofie Smoleńskiej nastąpiła pewna przemiana w życiu politycznym. Prawica jakby złagodniała w swoich poczynaniach, a lewica ucichła w niezręcznej dla nich sytuacji automatycznego przejęcia urzędu prezydenckiego. Można określić, w przypływie czarnego humoru, że im ta prezydentura "spadła z nieba". Media wciąż, z nużącym już uporem rozwlekają ten tragiczny wypadek. A różne grupy starają się naświetlać go w mityczno/spiskowych barwach. Większość ludzi żyje jednak jak dalej, swoim życiem. Zakupy trzeba zrobić, zapłacić rachunki, itd. Warszawa tłoczna i gwarna, zwłaszcza w godzinach szczytu. Prawdziwa, niestety, metropolia. Mogłoby być troszkę spokojniej jak na mój gust. Jedyna dotychczas linia metra - Północ-Południe - przepełniona, jak i reszta komunikacji. Nastąpiło jakieś przesilenie przedwakacyjne. Młodzież rozbuchana wielomiesięcznym siedzeniem w klasach, żyje perspektywą rychłych wakacji. A dorośli pracujący na pełny etat jacyś zmęczeni i podirytowani. Na szczęście pozieleniało, ptaszki się rozśpiewały i prądy z południa kontynentu przynoszą ciepłe, wilgotnawe powietrze. Tyle o pogodzie i krajowych problemach.
Na koniec muszę się podzielić wrażeniami z doskonałego filmu francuskiego pt.: "Un Prophete" (Prorok). Ten mroczny film więzienny, pokazuje trudne lata wyroku młodego zagubionego Araba, który mimo zagrożeń oraz presji światka przestępczego jednak wychodzi "na ludzi". Film w wielkim stylu stawia pozornie tylko prostą tezę, że można usprawiedliwić przemoc gdy jest kwestią własnego przeżycia, a naprawdę dobrego człowieka nic nie zamieni w złego. Naprawdę polecam, zwłaszcza amatorom twórczości Krzysztofa Kieślowskiego.  

Pozdrawiam Polonię Montrealską.
 
Artur Kozłowski

Warszawa
Nowy adres e-mail: arturek1@live.com
 


| Na półce z książkami | Najlepsze witaminy... | Młyn w piekarni | Impresje muzyczne | Archiwum